wtorek, 15 października 2019

Recenzja Tyrant Goatgaldrakona "Marquis of Evil"


Tyrant Goatgaldrakona
"Marquis of Evil"
Blood Harvest 2019

Polak – Węgier dwa bratanki. Tak gadają. Jednak ja, pomijając klasyczny Tormentor, nie jestem specjalnym znawcą tamtejszej sceny. Owszem, czasem na przestrzeni lat przewinęła się jakaś nazwa, jednak nigdy nie zapadła mi na dłużej w pamięć. Dlatego też do Tyrant Goatgaldrakona podchodziłem raczej ostrożnie, bez większych nadziei czy oczekiwań. No i bardzo mocno sie zdziwiłem. Dwójka bratanków wycina bowiem całkiem niezgorszy death metal przy którym moje serce zaczyna mocniej bić. "Marquis of Evil" to co prawda jedynie dwa numery, jednak nawet tak mała dawka dźwięków uświadcza mnie w przekonaniu, iż przegapiłem, tudzież zignorowałem (niepotrzebne skreślić) bardzo dobry band. Te niespełna dziesięć minut naszpikowane jest niezwykle ciężkimi riffami, głównie w amerykańskim stylu, raz rozrywającymi na strzępy niczym rozwścieczone  dobermany, by za chwilę, przy totalnych zwolnieniach, zostawić nasze padło na rozdeptanie przez kartagińskie słonie. Wokal rzyga bezlitośnie żółcią na zdecydowanie niskich poziomach a sekcja rytmiczna szatkuje trzewia niczym najlepszej jakości maszynka do cięcia kapusty. Gdzieniegdzie przewinie się lekko morbidowa solówka, potęgująca oldskulowe odczucia. Dwa numery zawarte na tej EP-ce to czystej krwi staroszkolny death metal najwyższych lotów. Słucha się tego z ogromną przyjemnością, najlepiej na "repeat", gdyż w momencie kiedy wybrzmiewa ostatni ton "Marquis of Death" najzwyczajniej pragnie się więcej. I doprawdy nie ma co się nad tym krótkim wydawnictwem specjalnie rozpisywać. Kto zbiera wosk, powinien się w najnowszą EP-kę Węgrów bezwzględnie zaopatrzyć. A ja mam zadanie domowe – zapoznać się z ich wcześniejszymi wydawnictwami. Zapewne będę się nimi mocno cieszył. Tak mi dopomusz buk!
- jesusatan

Można odsłuchać nowy mini Byyrth

Today, vampiric black metal commando Byyrth streams its forthcoming new mini-albumCold Autumn Shadows, at heavily trafficked web-portal Black Metal Daily. This special new mini-album is set for international release on October 18th via Iron Bonehead Productions, which coincides with this year's edition of the Iron Bonehead / Nuclear War Now!-curated Never Surrender Fest, set to take place on October 19-20 in Oakland, California - and where Byyrth will perform, among many other bands within the Iron Bonehead / Nuclear War Now! orbit (more info after the jump). Stream Byyrth's Cold Autumn Shadows in its entirety exclusively HERE.
Tracklisting for Byyrth's Cold Autumn Shadows
1. Infernal Abomination
2. Cold Autumn Shades
3. Parasitic Twin
4. Sanguitorium
5. Archaic Triumvirate
6. In the Hall of Sacrilege

Nowy album Unaussprechlichen Kulten do odsłuchu

Today, Chilean death metal gods Unaussprechlichen Kulten stream the entirety of their highly anticipated fifth album, Teufelsbücher, at heavily trafficked web-portal NoCleanSinging.com. The album is set for international release on October 18th via Iron Bonehead Productions; also on the day of release shall Iron Bonehead reissue the band's cult second album, 2008's People of the Monolith, on vinyl LP format as well as a special compilation of their 7" EPs and their live performance at last year's inaugural Never Surrender Fest, curated by Iron Bonehead and Nuclear War Now! This coming weekend, Unaussprechlichen Kulten will also be making their first US performance at this year's Never Surrender Festscheduled to take place on October 19th and 20th in Oakland, California (more info after the jump). Hear Unaussprechlichen Kulten's Teufelsbücher in its entirety exclusively HERE.
Tracklisting for Unaussprechlichen Kulten's Teufelsbücher
1. The Evil Out of Control
2. Keziah Lilith Medea
3. Cranquiluria
4. A Search and an Evocation
5. Flapping Membraneous Wings
6. Necromancy and Torment

poniedziałek, 14 października 2019

Recka MYLINGAR „Dӧda Själar”


MYLINGAR
„Dӧda Själar”
Amor Fati Productions/20 Buck Spin 2019


Trzeci materiał ogólnie, a drugi pełny album szwedzkiego Mylingar to zamknięcie bestialskiej trylogii zapoczątkowanej w 2016 roku na Ep’ce „DӧdaVägar”. Produkcję tę recenzował już nieco wcześniej mój redakcyjny kolega, mości Jesusatan, jednak po tekście, który wyszedł spod Jego pióra, a przede wszystkim, po zapoznaniu się z tą płytą, ja również muszę wtrącić tu swoje przysłowiowe trzy grosze. „DӧdaSjälar” to prawdziwe piekło na ziemi. To niemiłosierny Black/Death Metalowy rozpierdol niszczący wszystko wokół. To nie jest muzyka dla sezonowych fanów, czy zajaranych, gładko uczesanych zwolenników Whitechapel (nie mam nic do tego zespołu, żeby nie było). Tu królują bezlitośnie rozrywające na strzępy riffy rzeźbione w morzu hałasu, brudu i okropnych zniekształceń, barbarzyńskie kanonady sekcji i wokal wypluwający swe wnętrzności. Oczywiście są tu także wgniatające w glebę zwolnienia, czy odrobina chorych dysonansów, ale mam wrażenie, że te przerywniki są zastosowane tylko po to, aby później dopierdolić z jeszcze większą mocą. Ten album to jeden, wielki, przepastny, śmiertelny wir wywołujący mdłości, tętniący przemocą i jadem, emanujący mrokiem gęstszym niż asfalt wylewany na polskich drogach, a wszystko to w głębokiej, sadystycznej, szorstkiej  zupie bulgotów, krzyków, niepokoju i psychozy. Mylingar jest także na swój sposób oryginalny, co w dzisiejszych czasach nie jest rzeczą łatwą. Słychać korzenie zapuszczone głęboko w starej szkole brutalnego grania, ale zarazem ich twórczość jest bardzo specyficzna i wymagająca, co nadaje jej zdecydowanie nietypowego charakteru. Nic na tym albumie nie jest łatwe, każdy aspekt tej płyty jest przerażający, przesiąknięty śmiercią, rozkłademi autentycznym ZŁEM (jak trywialnie by to nie zabrzmiało). Kurwa!!! Dosyć słów!!! W tym przypadku powinna przemawiać tylko muzyka, a ta, zawarta na tym albumie niszczy, gwałci, poniewiera, żre jak chuj i rozpierdala wszystko w pizdu! Reszta jest milczeniem…

Hatzamoth

Recenzja TRISTENGRAV „II – Nychavge”


TRISTENGRAV
„II – Nychavge” (Ep)
Caligari Records 2019

Grecki zespół Black Metalowy w barwach Caligari Records? Coś tu nie gra. Nie sądzę, żeby ta wytwórnia zdecydowała się wydać typowego przedstawiciela Hellenic Black Metalu, a może się mylę? Trzeba to sprawdzić! No i kurwa miałem rację. Tristengrav to co prawda muzyka zakorzeniona i oparta głównie na Czarcim Metalu, ale wachlarz wpływów, jakie importują oni do swej twórczości, jest bardzo szeroki i zarazem nietuzinkowy. Prócz jadowitego, surowego, Black Metalu słyszymy tu bowiem wpływy agresywnego, brudnego punka, nieco rockowych patentów, zwłaszcza w sferze rytmiki i elementów gotyckich odwołujących się do twórczości Fields of the Nephilim, a i Heavy Metalowa solóweczka także nam tu przeleci. Od początku do końca jest tu solidne pierdnięcie i charakterystyczny drive, który wyrywa z buciorów i nie pozwala usiedzieć w miejscu. Naprawdę chylę czoła przed tym Greckim kwintetem, konia bowiem z rzędem temu, kto podobnie, jak oni będzie potrafił w taki sposób pożenić pozornie niepasujące do siebie elementy, aby całość żarła tak,  jak „II-Nychavge”. Słowa uznania także dla sztabu Caligari Records, bowiem w wielkim szambie znaleźli i wyłowili prawdziwą perełkę. Mam tylko nadzieję, że ten materiał nie powstał przez przypadek i Grecy udowodnią na kolejnej produkcji (oby był to już pełny album), iż tworzenie niebanalnych dźwięków wyssali z cyca mamy. Czekam z niecierpliwością.

Hatzamoth

Recka ABOMINABLOOD „Dark Creatures in the Vacuum of Dementia”


ABOMINABLOOD
„Dark Creatures in the Vacuum of Dementia” (Compilation)
Putrid Cult 2019

Płytka masakratora z Argentyny, którą w tym roku wznowił Morgul z PutridCult ukazała się już w 2016 roku w limicie 50 szt. jako cd-r i nakład ten całkowicie się wyprzedał. Bardzo zatem dobrze się stało, że ta reedycja powstała, tym bardziej że zawartość nieco różni się od pierwotnej wersji. Mamy tu wałki, które weszły na tamten krążek plus garść nowych w wersjach demo, a całość jest wydana w ekskluzywnym digi-packu limitowanym do 500 kopii. Starczy już jednak pierdolenia, kto, co, komu i dlaczego? Najwyższy czas napisać coś o muzyce, a tu proszę Państwa, mamy rozpierdol totalny jak się patrzy. Venomous, czyli żagiel, ster i niepodzielnie władający tym okrętem kapitan nie zna litości i spuszcza na nasze głowy tony gruzu wymieszanego ze świeżymi wnętrznościami i zatruwa nas oparami siarki, smrodem zgnilizny i miazmatycznymi wyziewami paskudztwa wszelakiego. Bestialstwo wylewa się z tej płyty niczym rzeka gówna z warszawskiej oczyszczalni ścieków, a pradawne bóstwa przybywają ponownie i żądając krwawych ofiar sieją śmierć i zniszczenie. Smolisty, gęsty, bezkompromisowy Black/Death Metal serwowany przez Abominablood to idealna pożywka dla wszystkich popaprańców, którzy kulają gruchę przy dźwiękach Teitanblood, GenocideShrines, Archgoat, czy Black Witchery. Nie wiem, jak Wam, ale mnie te wymioty smakują niczym najbardziej wyszukane delicje i ja to kupuję. Płytka przecudnej urody.

Hatzamoth