wtorek, 4 czerwca 2019

Album Black Crucifixion do odsłuchu


Legendary Finnish black metallers Black Crucifixion stream the entirety of their fourth album, Lightless Violent Chaos, at heavily trafficked web-portal NoCleanSinging.com. Set for international release on June 3rd via Seance Records for the definitive, worldwide edition, hear Black Crucifixion’s Lightless Violent Chaos in its entirety exclusively HERE. Cover and tracklisting are as follows:


Tracklisting for Black Crucifixion's Lightless Violent Chaos
1. Five-Pointed Eye
2. Black Hole Metal
3. Free Of Light
4. Deathless Be Me
5. Of The Godless and Brave
6. Discipline
7. Intuition


5 krążek Meuchelmord ukazał się kilka dni temu


Meuchelmord has released it's highly anticipated fifth album, Waffenträger. It is available in normal jewelcase CD and A5 digipack (limited to 99) formats.
 
The march to war has begun, very long ago. Meuchelmord steps from the past into the present Waffenträger. Step forward to that march with both the German and English version of the aforementioned new track "Feuersturm," with the English "Firestorm" featuring Hrafn of Thy Dying Light, HERE at Purity Through Fire's official YouTube channel. Cover and tracklisting are as follows:


Tracklisting for Meuchelmord's Waffenträger
1. Anmarsch
2. Wolga-Bataillon
3. Ostfront
4. Kaltes Land
5. Grabenkampf
6. Feuersturm
7. FlaKfeuer
8. Sieben Tage
9. U-Boote vor!
10. Firestorm (featuring Hrafn of Thy Dying Light)
11. Kylmä Maa (featuring Tyrant of Malum)



 

The Meads Of Asphodel powracają z nowym krążkiem


The Meads Of Asphodel have returned with a brand new album - Running Out Of Time Doing Nothing...




niedziela, 2 czerwca 2019

Recenzja INFERNAL CONJURATION „Infernale Metallum Mortis”


INFERNAL CONJURATION
„Infernale Metallum Mortis”
Iron Bonehead Productions 2019


Materiał ten recenzował już parę chwil wcześniej mój redakcyjny kolega, jaśnie Pan Jesusatan, jednak pierwszy, pełny album meksykańskiego zespołu to rzecz doskonała, więc i ja postanowiłem dodać od siebie kilka słów. Jak już wspomniano Infernal Conjuration napierdala miażdżący, niszczycielski Old School Death Metal utrzymany w najlepszych tradycjach gatunku. Potężne bębny, zabójczo intensywne, bezkompromisowo poniewierające riffy i bluźnierczy growling – oto co usłyszymy na tej płycie. Niby nic nowego, ale zostało to zagrane w taki sposób, że ta muza żre jak cholera i trudno wyrwać się z jej szponów. Zespół na tym materiale doskonale uchwycił ducha „starych” czasów. Mroczna, duszna, diaboliczna atmosfera panująca na tej płycie jest dosłownie obezwładniająca. O inspiracjach Shub-Niggurath, czy wczesnym Morbid Angel Jesusatan już wspominał. Ja słyszę tu jeszcze wpływy Sadistic Intent i Mortuary oraz w mniejszym stopniu Mortem i The Chasm. Napradę mordercze ciosy wyprowadzają raz za razem chłopaki z Meksyku. Niewątpliwie jest to płyta, która musi znaleźć się w mojej kolekcji, innej opcji kurwa nie ma!!!
Hatzamoth

Recenzja FUNERAL STORM „Arcane Mysteries”


FUNERAL STORM

„Arcane Mysteries”
Hells Headbangers Records 2019




Grecka scena Black Metalowa zawsze była bliska memu sercu. Rotting Christ, Varathron, Necromantia, Nergal, Thou-Art.-Lord czy Agatus zrobiły mi w swoim czasie straszne kuku i do teraz, mimo pewnych chwil słabości z ich strony darzę je należnym im kultem i uwielbieniem. Po tym wstępie zapewne już się domyślacie, że Funeral Storm pochodzi z Grecji i uprawia, podobnie jak wymienione wyżej zespoły Black Metalową sztukę. Mimo że projekt ten egzystuje na scenie od 2001 roku, dopiero teraz doczekał się swojego pierwszego długograja, który wydała pod swym sztandarem Hells Headbangers. Początkowo był to jednoosobowy band (startował pod nazwą Raven Throne). Z czasem nazwa zespołu została zmieniona na Funeral Storm, a do składu dołączył znany z Varathron i Katavasia Necroabyssious i ostatnimi czasy niejaki Arcania z zespołu Aherusia i w takim oto zestawieniu został nagrany pierwszy album grupy. Jak już na wstępie wspominałem, zespół hołduje starej, Greckiej szkole gatunku, gdzie królują klimatyczne, wibrujące, przyprawione sporą ilością melodii riffy, równo pracująca sekcja i bluźnierczy, jadowity wokal. Całość uzupełnia podkreślający mistyczną, okultystyczną, mroczną atmosferę parapet nieco schowany za resztę instrumentów. Nie mogło oczywiście zabraknąć melodeklamacji o rytualnym charakterze, nawiedzonych szeptów i majestatycznych interludiów pogłębiających ponury i nieco mizantropijny aspekt zawartych tu utworów. Hellenic Black Metal zawsze charakteryzował się tym, że  atmosfera była ważniejsza niż zwykła agresja i na „Arcane…” również tak jest. Nie jest to nic nowego, czy też odkrywczego, wszystko, co tu słyszycie,  zostało już zagrane choćby na albumach wymienionych w tej recenzji zespołów, ale szczerość i pasja, jakie wręcz wylewają się z tego albumu stanowi o jego sile i po prostu rozkłada na łopatki. Dobrze słyszeć, że Grecka scena ma się dobrze, a kult stworzony przez starych mistrzów jest nadal podtrzymywany przez takie zespoły jak: Funeral Storm, Cult of Eibon, czy Ithaqua. Bardzo dobry album, który dla fanatyków Greckiej sceny z przełomu lat 80-tych i 90-tych jest w zasadzie pozycją obowiązkową. Mnie oczywiście również oczarował ten album i zarazem sprawił mi naprawdę dużo radochy. Bardzo ciekaw jestem, jak przy zachowaniu tradycji gatunku zabrzmi kolejne wydawnictwo Funeral Storm??? Za jakiś czas pewnie otrzymam odpowiedź na to pytanie i nawet gdyby nie wszystko poszło po mojej myśli, w mej pamięci pozostanie świetna, pierwsza płyta Funeral Storm kultywująca najlepsze tradycje Greckiego podziemia.
Hatzamoth

Recenzja DEIPHAGO „I, The Devil”


DEIPHAGO
„I, The Devil”
Hells Headbangers Records 2019


Pochodzące z Filipin, a obecnie egzystujące na Kostaryce Deiphago atakuje słuchaczy swym piątym albumem długogrającym. Zespół nadal wierny jest dawno temu obranej drodze i bardzo kurwa dobrze, gdyż ścieżka, jaką podąża, zdecydowanie mnie się podoba. Bestialski, jadowity, surowy, brutalny, Sataniczny Black/Death Metal  w ich wykonaniu, to skomasowane, zagęszczone, niszczące kanonady perkusyjne, rozrywające na strzępy, barbarzyńskie, obskurne wiosła i plujący żółcią i żrącym kwasem, przepełniony agresją, bluźnierczy wokal. Brzmienie tego materiału jest tak samo ekstremalne, jak muzyka. Surowe, nieco tubalne, gęste i w chuj brutalne. Rozpierduchę sieje ta płyta naprawdę konkretną. Momentami może wydawać się to chaotyczne, zwłaszcza w przypadku dzikich, kąsających boleśnie solówek, ale uwierzcie mi na słowo, to jest chaos w pełni kontrolowany. Jeżeli ktoś lubi twórczość Conqueror, Revenge, Proclamation czy Bestial Warlust, to „I, The Devil” łyknie bezproblemowo i często będzie nad nią walił kapucyna. Choć jest to moim zdaniem i tak najbardziej poukładana płyta w dyskografii Deiphago, to jednak poziom skondensowanej ekstremy, jaki wylewa się z tej płyty, jest wręcz porażający. Jest to twórczość dla wąskiego grona wykolejeńców i totalnych, podobnych do mnie pojebów. Dla przeciętnego Kowalskiego czy Malinowskiego słuchającego brutalnych dźwięków Trivium, Hunter czy innego Nightwish będzie to jedynie niezrozumiała kakofonia dźwięków, która może uszkodzić mu zwoje mózgowe i pozostawić w traumie na całe życie. Deiphago na swej ostatniej produkcji to pracująca perfekcyjnie, mordercza, bezlitosna maszyna do zgniatania czaszek i miażdżenia kości. Mnie się podoba ta nieprzewidywalna i nieco niestabilna, totalna wojna. Ciekawe, jaki Wy macie stosunek do twórczości tej hordy??? Choć w zasadzie mam to w dupie. Mnie ta barbarzyńska muza robi dobrze niczym ministrant księdzu. Nienawiść, szaleństwo i kult Szatana. Chcę więcej!!!
Hatzamoth

Recenzja PSYCHONEUROSIS „The Fall of Humanity”


PSYCHONEUROSIS
„The Fall of Humanity”
Selfmadegod Records 2018


Po wielu, wielu latach nieobecności legenda Grindcore’a, która tworzyła podwaliny tej sceny nie tylko w Polsce, ale śmiało można powiedzieć, że w całej Europie powraca i napierdala tak, że drżą mury, a zęby wylatują z paszczy z głośnym trzaskiem. Mowa oczywiście o „naszym” Psychoneurosis, który po lekkim liftingu składu ponownie melduje się w szeregach armii bezkompromisowego nakurwiania. Cholera, tak na dobrą sprawę, to jest dopiero pierwszy, długogrający album grupy (lepiej późno, niż wcale, jak to mawiają najstarsi górale), pierwszy, ale za to jaki!!! „The Fall od Humanity” to niespełna 30 minut rasowego, energetycznego, wysokooktanowego, potężnego, niszczącego obiekty Grindcore’a czystej krwi, który zakorzeniony jest głęboko w klasycznej, old school’owej stylistyce gatunku. Nie uświadczycie tu żadnych świńskich wynurzeń, czy taplania się we krwi i własnych odchodach. Ta płyta to bezlitosne, potwornie intensywne, motoryczne, zwarte i w chuj chwytliwe napierdalanie, które sprawia, że mam ochotę komuś solidnie wpierdolić. Teksty również typowe dla starej szkoły gatunku, no i oczywiście nie może zabraknąć odrobiny humoru w postaci wałka „Nekrofile i Zajoby”. Soczysty, tłusty sound, jakim opatrzone są te utwory sprawia, że „The Fall…” zmiata ze swej drogi wszystko, co chodzi i na drzewa nie ucieka niczym wyjebana, ogromna trąba powietrzna. Gdybym miał porównać do czegoś to, co na tej płycie serwuje Psychoneurosis, to mój wybór padłby na „jedynkę” Terrorizer, wczesne Brutal Truth i Napalm Death, choć jeżeli chodzi o ostatni wymieniony zespół, to inspiracje tym bandem oddaje głównie okładka płyty, a muzyka już w nieco mniejszym stopniu. Cóż, i to w zasadzie tyle, nie ma co niepotrzebnie ględzić, tę płytę trzeba po prostu zamówić u wydawcy, słuchać jej do bólu i przekonać się jak dziadki rozstawiają grind’ową młodzież po kątach. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to pierwsza i zarazem ostatnia duża płyta naszych grind misiaczków, a więc panowie, do roboty kurwa i napierdalać dalej. Już teraz czekam z niecierpliwością i wzwodem w galotach na kolejny strzał.
Hatzamoth