poniedziałek, 4 lutego 2019

Kawałek MERCY'S DIRGE do odsłuchu


Romanian Black Metal veterans MERCY'S DIRGE set to release debut album on CD

Part of the very first wave of Romanian Extreme Metal bands (from the beginning of the ’90’s) Suceava based Black Metallers MERCY’S DIRGE are gearing up for a Spring 2019 CD version release of their first full-length album "Live, Raw & Relentless", in collaboration with Loud Rage Music.


As a preview the track Devilish Wish is now streaming here:


https://www.youtube.com/watch?v=__kjjmcA0ks

Featuring 11 tracks, Live, Raw & Relentless was recorded live at the Odyssey Studio by Cristi Rangu in February 2018 capturing a rough, visceral and organic Black Metal for fans of the old ways of this genre.


Mercy’s Dirge is:

Șerban Nistor – guitar/backing vocal
Alexandru “Sardonicus” Duciag – bass
Vlad Nesteriuc – guitar
Cătălin Dragoș – vocal
Cosmin Manolache – drums  

 MERCY'S DIRGE lanseaza albumul de debut in varianta CD

Veteranii Black Metal-ului sucevean si totodata romanesc MERCY'S DIRGE se pregatesc pentru lansarea primului album de studio in format CD. “Live, Raw & Relentless“ e preconizat a fi lansat in primavara acestui an in colaborare cu Loud Rage Music.

Ca preview pentru "Live, Raw & Relentless", MERCY'S DIRGE ne propun piesa "Devilish Wish" disponibila aici: https://www.youtube.com/watch?v=__kjjmcA0ks

“Live, Raw & Relentless“ contine 11 piese inregistrate live la studioul Odyssey cu ajutorul lui Cristi Rangu, in Februarie 2018 si ne propun un Black Metal neslefuit, visceral si organic spre deliciul fanilor inceputurilor acestui gen. 

Recenzja My Minds Mine "Passengers of the Void"


MY MINDS MINE
„Passengers of the Void”
Selfmadegod Records 2018


Pewnego, sobotniego wieczoru jak zawsze sączyłem sobie swój ulubiony alkohol, słuchając ukochanej muzy. Nadszedł nieubłaganie ten czas, kiedy chęci były większe, niż poczynione zapasy .Coś bym jeszcze w siebie wlał, a tu źródełko już wyschło. Cóż było robić, człowiek nie kaktus, pić musi, zatem postanowiłem naruszyć żelazną rezerwę i skosztować własnej roboty bimberku, a do tego zapodać sobie najnowszy, trzeci pełny album Holenderskiego My Minds Mine. Nie wiem, czy to rzeczony trunek własnej roboty, czy muza chłopaków z kraju tulipanów tak na mnie podziałała, faktem jest, że zaliczyłem glebę. Następnego dnia będąc już całkowicie zdrowym na umyśle i wątrobie zapodałem sobie ponownie „Passengers…” i ponownie, tym razem na trzeźwo trzeba mnie było zbierać z podłogi. Morał z tego taki, że wydany przez Karola z Selfmadegod Records, najnowszy album My Minds Mine, to materiał, który poniewiera z siłą wodospadu, i nie bierze jeńców. Co zatem znajdujemy na „Passengers of the Void”?? Ano Moi mili, ta płyta to 17 minut wysokooktanowego, rozrywającego na strzępy Grindcore’a, który powoduje, że pęka szkliwo na zębach, a krew w żyłach bliska jest temperatury wrzenia. Sekcja napierdala tak, że tynk z sufitu odpada, jadowite, mocarne wiosła wycinają zadziorne riffy, które tną przestrzeń niczym japońska katana, a opętańcze wrzaski gardłowego sprawiają, że prostują się zwoje na mózgu. Tu nie ma zmiłuj. Każdy z 14 zawartych na tym albumie wałków, to przepełnione energią, skomasowane, bezlitosne, agresywne strzały prosto w ryj, po których nie ma co zbierać. Soczyste, tłuste brzmienie sprawia, że materiał ten posiada potworną moc i niesamowitą siłę rażenia. Po tych ciosach naprawdę ciężko zbiera się swoje zwłoki z podłoża, wierzcie mi na słowo. Wszyscy fani  napierdalanki na pełnej piździe powinni zaopatrzyć się w ten przepiękny w swej bezkompromisowości album. Proponuję od razu zamówić sobie wersję z koszulką, aby później ponownie nie płacić za przesyłkę.  

Hatzamoth

niedziela, 3 lutego 2019

Recenzja Graves „Asciensao do Impiedoso”


Graves
„Asciensao do Impiedoso”
War Arts Productions


No proszę. Nie zdążyłem sobie nawet jeszcze zakupić recenzowanego jakiś czas temu debiutu Portugalczyków a tu już mamy kolejny materiał z ich obozu. Tym razem jest to taśma demo. Fakt, że jest to tylko demo w zasadzie niczego nie zmienia przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze „Ascensao do Impiedoso” zawiera nawet nieco dłuższy materiał niż „Liturgia de Blasfemia”. Po drugie – jakość nagrania wcale nie jest gorsza od tej z pełniaka. Zaryzykowałbym nawet, że wręcz przeciwnie. Ponownie otrzymujemy zatem ponad 30 minut surowego black metalu w portugalskim stylu. Po klawiszowym wprowadzeniu dostajemy po mordzie raz za razem totalnie odhumanizowanymi, zimnymi jak ręce nieboszczyka riffami. Niby są to proste akordy, jednak jak zaczną się wgryzać w czachę, to nie ma szans na zbawienie. Trzeba przyznać, że te 7 numerów prezentuje nawet nieco szersze spektrum różnorodnych dźwięków niż było to na dużej płycie. Zdecydowanie częściej zmienia się tempo utworów, przez co cały materiał jest wyjątkowo ciekawy i intrygujący. Poza szaleńczym galopem trio nierzadko zwalnia, nawet dość mocno, gniotąc ciężkim riffem aż pękają kości. Tak się dzieję choćby na „Morbido Amanhecer” gdzie po ślimaczym początku nagle rozpętuje się istna burza.  Dzięki temu zróżnicowaniu materiał zdaje się kończyć zanim jeszcze się na dobre rozkręcił i ręce same się rwą do naciśnięcia ponownie przycisku „play”. Całość oczywiście nagrana została z zachowaniem piwnicznych standardów, co rzecz jasna stanowi miód na moje uszy. Blachy brzęczą, gitary bzyczą a schowany nieco w tle, przytłumiony wokal uzupełnia tą czarną układankę. Zdaje mi się, że Graves pomału wykształcają swój indywidualny styl, gdyż tym razem podobieństwa do Black Cilice są zdecydowanie mniejsze. Więcej tutaj chyba jednak  odniesień do skandynawskiego stylu z lat 90-tych. Moja opinia na temat Graves pozostaje po tej demówce niezmienna. Takiego black metalu chcę słuchać, taki black metal kojarzy mi się z tym, czym był na samym początku drugiej fali i tak być powinno. Jeszcze jedna uwaga. Gdy już posłuchacie „Asciensao do Impiedoso” to nie zatrzymujcie zbyt szybko kasety, bowiem po dłuższej chwili ciszy jest tam dodatkowa niespodzianka. Zatem do odsłuchu przystąp! Pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się blackmetalowca.
- jesusatan

Krążek THE BLACK SORCERY w marcu


KRUCYATOR PRODUCTIONS will released THE BLACK SORCERY's new album called "Wolven Degrade"

-Release date : 28 March 2019
-Jewel case CD with 12 pages booklet

Track list :

1.War Fangs
2.Intolerance Enthrone
3.Putrescent Infected
4.The Crone
5.Body Coffin Betrayal
6.Wolven Degrade
7.Sawed Strings and the Fall of a Marionette
8.Angry Spit of the Witches Piss
9.Worse Still the Fog of Man Settles
10.Revelation of Dark Desire

The song "Wolven Degrade" will be streamed on NO CLEAN SINGING on 04 February

Recenzja BARSHASKETH „Barshasketh”


BARSHASKETH
„Barshasketh”
World Terror Committee 2019


Kilka dni temu wybrałem się z kolegami metalowcami do knajpy, by wychylić małe co nieco i pogadać przy okazji o starych karabinach. Po kilku kolejkach pojawiły się tematy damsko-męskie, a dwie frakcje, jakie się utworzyły, próbowały rozstrzygnąć, co jest przyjemniejsze, seks oralny, klasyczne bzykanko, czy posuwanie w nieogolone kakao. Po kilku kolejnych głębszych narysowały się tematy muzyczne, co jest obowiązkowym punktem programu na takich spotkaniach. Wśród płomiennych dyskusji, zgryźliwych docinek i ciętych ripost pojawił się temat najnowszej, czwartej płyty długogrającej Black Metalowej hordy z Nowej Zelandii Barshasketh. I ponownie jak przy tematach seksualnych utworzyły się dwie grupy nacisku. Jedna rozpływała się w pochwałach, twierdząc, że to płyta doskonała, wręcz objawienie gatunku, druga nazywała to nudną sraczką, jakich wiele ukazuje się każdego roku. Doszłoby niechybnie do rękoczynów, gdybym nie zakrzyknął: stawiam kolejkę dla wszystkich. Tak też zrobiłem. Atmosfera zaraz się rozluźniła, jednak kilku mniej zamroczonych zauważyło, że nie zabrałem głosu w dyskusji o „Barshasketh”, tylko przyglądałem się tym burzliwym obradom z delikatnym rozbawieniem. Oczy wszystkich zwróciły się więc w moją stronę, czekając na zajęcie przez mnie jakiegoś stanowiska. Nie zdążyłem się jeszcze zaznajomić z rzeczonym materiałem, więc co ja biedny żuczek miałem począć i jak wybrnąć z sytuacji nie wychodząc na pozera?? Cóż, wybrałem najbezpieczniejszy w tym momencie sposób, mianowicie stwierdziłem, że absolutnie nie jest to kupa, jednak walić konia z zachwytu też nie ma nad czym. To po prostu solidny, rzetelny Black Metalowy album, którego wybornie się słucha, ale to żadne odkrycie gatunku. W myślach natomiast nakazałem sobie niezwłoczne sprawdzenie rzeczonej płyty, aby przekonać się organoleptycznie, co na tym albumie w trawie piszczy. Jak sobie obiecałem, tak też zrobiłem. Posłuchałem kilkukrotnie tę płytę i wiecie co??? Wydaje mi się, że trafiłem w sedno. Czwarta produkcja zespołu z Nowej Zelandii to trochę ponad 53 minuty dobrego, solidnego Black Metalu, którego bardzo dobrze się słucha. Sekcja rzetelnie napierdala. Potrafi siarczyście dojebać, nieźle zakręcić, jak również przygnieść do gleby masywnym walcem. Wiosła szyją dość gęstym ściegiem, raz na jakiś czas pojawiają się atonalne, dysonansowe zagrywki, a bluźnierczy, przepełniony nienawiścią wokal doskonale komponuje się z muzyką zawartą na tym albumie. Bardzo dobre, soczyste, przestrzenne brzmienie, które jednak ma w sobie pierwotną surowość, sprawia, że zawarte tu utwory posiadają sporą moc i potrafią spuścić słuchaczowi całkiem konkretny wpierdol. Poszczególne elementy tej płyty są nawet całkiem niezłe, ale jako całość album ten jest jak dla mnie tylko solidny, jak już wcześniej wspomniałem. Myślę jednak, iż każdy powinien sam posłuchać tego materiału i wyrobić sobie na jego temat własne zdanie, nie jestem bowiem żadną wyrocznią i są gusta i guściki, a jak wiadomo, z gustami się nie dyskutuje.
 Hatzamoth

Split MORTESPERMIA/BLACK MISANTHOPY/TACAZ

"O MIASMA MISANTROPO DAS COVAS"

 

Mais um pacto sangrento entre os selos KULT OF BLOODY RITES, 
IRMANDADE HERMÉTICA DO ÓDIO e LEGIO NOX AETERNA necroprod, 
apresentando este maldito 3 way entre as hordas
 MORTESPERMIA, BLACK MISANTHOPY, TACAZ. Raw Black Metal, 
o odor e o desespero da morte vomitado em acordes escuros e frios.
CD limitado em apenas 100 cópias numeradas a mão. 
SEMPRE ESPERE PELO PIOR

INTERESSADOS ENTRE EM CONTATO:
KULT OF BLOODY RITES
Alexandre Caldas
rua silvio ferrare, 193
bairro moacir brotas
colatina ES 29701 660 BRASIL










Wydawnictwa Wolfspell Records

WOLFSPELL RECORDS PROUDLY PRESENTS NEW RELEASES!
 
NORRSINNT "Dåvahugg"
Norrsinnt is a solo project by Enslig. Main musical components are metal and scandinavian folk music. Nyckelharpa is a key instrument in the compositions.Inspired by living on the edge of "civilization", the nature of the area, struggle of the people who used to live here, places and ways of life being forgotten. Debut album from 2017 finally on physical form. Digipak CD with booklet.
 
 
 
WARMOON LORD "Burning Banners of the Funereal War"
'Lord Vechi Vrajitor's (well known from Old Sorcery nowadays dungeon synth classics) project striking with debut album. Over half hour of finest Finnish Black Metal in the 90's style. Plenty of fantastic riffs and keyboard passages in raw and melodic form. Digipak limited to 500 copies
Cassette limited to 100 copies. (SHIPPING WITHIN 2 WEEKS)


 
 
LĘK "THE EERIE ONE"
LĘK is back with new EP. Finest melodic black metal in Polish style. Great riffs, various tempos. Recorded at Czyściec Studio - the guaratee of pure and powerful sound. Released as digipak with booklet. Special bonus track only on CD! 
 
 
 
LĘK "SHADOWS OF BLACK SOULS"
Second LĘK's album finally on VINYL!
Natural/Transparent vinyl - 100 copies
Black vinyl -  200 copies 
 
 
 
SEVEROTH "WINTERFALL"
SEVEROTH's debut album finally on wax!
Blue/Transparent vinyl -  100 copies
Black vinyl - 200 copies